Gorączka krwotoczna Marburga w Angoli – walka z strachem i śmiercionośny patogen

W dniu 21 marca 2005 r. Centrum Kontroli i Zapobiegania Chorób (CDC) w Atlancie potwierdziło obecność wirusa Marburg w 9 z 12 próbek pacjentów z tkanki i krwi przesłanych do analizy przez władze służby zdrowia w Angoli. Próbki pochodziły od coraz większej liczby pacjentów, prawie wszystkie były powiązane z jednym oddziałem pediatrycznym w głównym szpitalu w prowincji Uige, które szybko umierały z nieznanej choroby z objawami krwotocznymi. Tożsamość czynnika sprawczego była niespodzianką: gorączka krwotoczna Marburga jest niezwykle rzadką chorobą i nigdy wcześniej nie było przypadku w Angoli. Potwierdzenie diagnostyczne uruchomiło międzynarodową reakcję na dużą skalę, która rozpoczęła się dzień po znalezieniu CDC. Zarówno cechy gorączki krwotocznej Marburga, jak i warunki panujące w Angoli sprawiły, że reakcja ta była ekstremalnym testem zdolności krajowych i międzynarodowych do powstrzymania niebezpiecznej nowej choroby. Pobieranie próbek od pacjenta, który zmarł. Dzięki uprzejmości dr Pierre Formenty, WHO.

Ogólna struktura Filovirus. Wstawka pokazuje wirusa Marburg (dzięki uprzejmości R. Regnery i EL Palmer, CDC).
Podobnie jak blisko związana gorączka krwotoczna Ebola, Marburg jest rzadką, ale ciężką i bardzo śmiertelną chorobą wywołaną przez wirus z rodziny Filoviridae (patrz wykres). Wirusy wywołujące te dwie choroby należą do najbardziej zabójczych patogenów, o których wiadomo, że zarażają ludzi. Obie ukrywają się w jakimś wciąż nieuchwytnym miejscu w przyrodzie, od czasu do czasu wynurzają się, powodując kilka sporadycznych przypadków, a następnie znikają ponownie. Obie choroby mogą wybuchnąć dramatycznymi epidemiami, zwykle związanymi z niebezpiecznymi praktykami, które wzmacniają transmisję w środowisku opieki zdrowotnej. Nagły początek, szybkie pogorszenie stanu pacjentów, dramatyczne objawy krwotoczne i wysoka śmiertelność niezmiennie powodują wielki niepokój w dotkniętych nią populacjach. W obecnym wybuchu Marburga w Angoli strach, choć zrozumiały, był jedną z największych przeszkód w kontrolowaniu rozprzestrzeniania się chorób.
Z ponad 270 przypadków do tej pory i prawie tyle samo zgonów, ta epidemia jest największym i najbardziej śmiertelnym z ognisk gorączki krwotocznej w Marburgu. Obecnie wskaźnik śmiertelności w przypadku wynosi 92 procent. Jest to także pierwszy naturalny wybuch choroby w środowisku miejskim. Jedyny inny duży wybuch epidemii, jaki miał miejsce w Demokratycznej Republice Konga w latach 1998-2000, spowodował 154 przypadki i 128 zgonów w dwóch słabo zaludnionych wioskach w odległym zakątku kraju.
Zasadniczo środki niezbędne do opanowania epidemii są nieliczne i proste: szybkie wykrywanie przypadków i izolacja pacjentów, śledzenie i opieka nad kontaktami, kontrola infekcji w szpitalach oraz unikanie praktyk pogrzebowych i pogrzebowych, które umożliwiają bliski kontakt z ciałami. Brak publicznego zrozumienia choroby przeszkodził jednak w skutecznym wdrożeniu tych środków. Ponieważ prawie nikt nie przeżył tej choroby, społeczności kojarzą się z przyjmowaniem pacjentów na oddział izolacyjny z pewną śmiercią i wolą zapewnić opiekę w domu, często ukrywając dotknięte osoby, a następnie ich martwe ciała.
Oprócz tego, że opiekunowie są narażeni na duże ryzyko infekcji, ten opór utrudnił także starania mające na celu identyfikację i monitorowanie kontaktów
[podobne: tumor mixtus, torbiel zastoinowa, objaw griesingera ]
[podobne: olx pl lubuskie, zespół żebra szyjnego, szkoła rodzenia żelazna ]